Liczba pytań: 766868

Liczba odpowiedzi: 7162192

(0 odpowiedzi)
gość
Pytanie zadaje: gość [10.05.2018]

Opowiem wam koszmar co mi się śnił wczoraj

Jechałem sobie na rowerze po chodniku obok ulicy, wjeżdżałem akurat do miasta. Za mną panował jeszcze mrok, świeciła się gdzieniegdzie latarnia słabym żółtym światłem. I ktoś do mnie coś powiedział, nie to że z odległości, ale wprost do mojego umysłu, jakiś zły zamiar miał, chyba taki że chce mnie zgwałcić bo nawet jakoś zażartował sobie, przemówił wprost do mnie. Poczułem się jakbym był małym bezbronnym dzieckiem. Jadę dalej, rozglądam się, kto to do mnie mówi? I gdzieś, wcale nie tak daleko ode mnie zauważyłem że biegnie za mną dziwna istota z głową białego kozła. Skręciłem w lewo, w ulicę. Już było jaśniej, niebo było białe, ale nadal było dość ciemno. W żadnym bloku się nie świeciło, wszyscy spali, nikt samochodem nie jeździł, nawet żadna latarnia się nie świeciła. Skręciłem w prawo, na chodnik pomiędzy dwoma blokami bo się bałem że na tej ulicy mi coś zrobi, akurat była lekko pod górkę. Przy okazji lepiej by było słychać mój krzyk i wołanie o pomoc niż z tej ulicy, prędzej by mnie ktoś usłyszał, bo te bloki nie były od siebie bardzo oddalone. Ta istota skręciła za mną, nawet mnie wyprzedziła, była szybsza ode mnie, biegła na lewo ode mnie, w odległości ok 10 metrów. Przyjrzałem się jej dokładniej. Miała 6 albo 8 nóg (wydaje mi się że 6). Wiecie jak ja się bałem? Nikt by mi nie pomógł jakby mnie dopadła. Uczyniłem znak krzyża w jej stronę, przejechałem sobie kawałek i na szczęście sobie odpuściła, bo zawróciła

Odpowiedzi
Brak odpowiedzi. Może Ty odpowiesz?