Liczba pytań: 766868

Liczba odpowiedzi: 7162187

Kategoria: Rodzeństwo
(22 odpowiedzi)
gość
Pytanie zadaje: gość [19.03.2018]

"jak nauczyć dziecko odpowiedzialności za rodzeństwo?"

Witajcie oto sytuacja mojej szwagierki, bardzo jestem ciekawa co o tym myślicie, bo ja już mam wrażenie że tylko według mnie to 'nie jest normalne' i zwyczajnie żal mi chrześniaka (jej najstarszego syna) ale cała rodzina jest przekonana że to ja mam coś z głową :/
ma trójkę dzieci w wieku 10 i 3 lat - bliźniaki
najstarszy od kiedy urodzili się jego bracia bardzo ich polubił, bawi się z nimi jednak "brakuje mu w tym odpowiedzialności" - cytat szwagierki
ona pochodzi z rodziny wielodzietnej (była druga z 4) i jak mówi, dzięki rodzeństwu, zwłaszcza młodszemu szybko stała się odpowiedzialna, nauczyła zajmować się sobą i innymi
najstarszy jednak nie bardzo może zrozumieć np to że kiedy ona jest czymś zajęta (gotuje obiad, sprząta itp) on powinien przypilnować rodzeństwo, a nie dokładać jej jeszcze zajęć kiedy on robi z nimi rozgardiasz - cyt.
tłumaczyła mu wiele razy że on jest straszy i powinien być za nich odpowiedzialny
on jednak "rozumie to na swój sposób" jak mówi szwagierka, i zajmie się nimi ale to polega bardziej na wygłupach niż pilnowaniu
ostatnio np na placu zabaw wiedział że miał pilnować aby bracia nie wchodzili na oblodzone drabinki i ładnie się bawili, on zostawił ich samych i gadał z koleżankami ze szkoły (ona w tym czasie poszłam do sklepu niedaleko)
jak wróciła bliźniaki szalały na drabinkach
takich sytuacji jest dużo, kiedyś też jak byliśmy u nich i jeszcze parę osób to kazała mu zająć się braćmi w jego pokoju, a "on układał sobie klocki jak jakiś 5 latek" (znów cytat szwagierki) , a maluchy biegały po kuchni...

Myślę że tyle wystarczy. Sama mam młodszego brata (o 8 lat) i nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek opieka nad nim była moim najważniejszym obowiązkiem. Owszem, zerkałam na niego jak np mama szła do ubikacji czy coś, ale nie robiłam ku za niańkę :/ Czy waszym zdaniem przesadzam? Według mojej rodziny to normalne, że starsze dzieci zajmują się młodszymi, ale ja nigdy nie chciałbym tak wychowywać swoich dzieci...

Najlepsza odpowiedź
(5 - 1)
83%
gość
gość
Za opieke nad dziećmi odpowiadają rodzice, to nie jest obowiązek rodzeństwa owszem może pomóc ale bez przesady.
Dokladnie na moich oczach mlodsza o 5 lat siostra zleciala ze scho*ow,musiala pozniej lezec w szpitalu i uwierz mi policji i sadu nie interesowalo NIC,ze ja stalam metr przed zdarzeniem,ich interesowalo tylko jedno "gdzie byli rodzice". Takze jak chcecie to zwalajcie swoje zasmarkane rodzicielskie obowiazki na starsze dzieci,a pozniej ryczcie za kratami nad wlasna glupota :/
To mi maz opowiadal jak byl maly on i jego starsza siostra i mlodszy brat(wszyscy dzieci) i rodzice ich samych w domu zostawili i ojciec wlal jakas substancje do czyszczenia do pustej butelki po napoju i ich najmlodszy brat to wypil,bo myslal,ze to napoj... Jak sie skonczylo dzieciak musial miec plukanke zoladka,do konca zycia karmiony przez sonde,a reszta dzieciakow bez ojca,bo sad skazal na wiezienie za narazanie zycia(i jeszcze dodam,ze starsza siostra wiedziala o tym co jest w butelce,jednak nie ponosila w tamtym czasie zadnej prawnej odpowiedzialnosci za brata). Ona mogla ponosic obowiazek moralny wobec brata,ale za brak jego wypelnienia nie ma kary wiezienia. To tak ja ja bym wlala cos do butelki po napoju i powiedziala do 6 letniej corki "powiedz bratu,zeby nie pil z tej butelki,bo to nie jest napoj i trafi do szpitala jak sie napije" i sobie wyszla z domu,a pozniej przed sadem sie tepo tlumaczyla "no,ale prosze sedzi,ja powiedziala do mojej corki 6-letniej,ze ma brata pilnowac,aby nie pil z tej butelki". Nosz to jest smiech na sali. A kilka lat temu bylo glosno jak 3 latek swojego 4 miesiecznego brata zastrzelil,bo inteligetny tatus zostawil bron w Ameryce na wierzchu i mowi do syna "nie ruszaj". Niektorzy to nawet chomika miec nie powinni,a co dopiero dzieci
gość  gość 19.03.2018


Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Pozostałe odpowiedzi
(0 - 0)
0%
gość
gość
Potrafię zrozumieć obie strony, ale to zależy od dziecka. Są dzieci, które tą 'odpowiedzialność' po prostu mają i robią to z własnej woli i dla przyjemności. W tym przypadku jest inaczej. Moja mama matkowała trójce młodszych braci, bo babcia ciężko pracowała na ich utrzymanie i ta pomoc po prostu była niezbędna. Ale mówi, że nie czuła, że robi coś nadzwyczajnego i nikt na niej tego nie wymuszał, po prostu sama z siebie lubiła tą troskę. Całe życie potem zbierała tego efekty, bo moi wujkowie traktują jako przyjaciółkę, siostrę i mamę - to do niej lecą, kiedy mają jakikolwiek problem, czy nawet rozwiązuje ich dorosłe konflikty między sobą i bardzo liczą się z jej zdaniem :) (chociaż to chłopy już po 40). Też różnica wieku była większa, bo 14-18 lat.
czyli sama potwierdzasz, że pogubiła się w swoich rolach
Ale jej to nie przeszkadza i nie przeszkadzało, rozmawiałam z nią na ten temat (ze mną też ma bardzo bliską relację). Ją bardzo cieszą te relacje do tej pory i ta strona rodziny jest ze sobą tak blisko i fajnie, ze jest wręcz 'idealnie'. My (dzieci mojej mamy) byliśmy też rozpieszczani przez wujków (z racji różnicy wieku oni byli jeszcze kawalerami, kiedy my byliśmy mali). Ciężko mi sobie wyobrazić bliższą, a wciąż zdrową relację między rodzeństwem. Moje studia w większości finansowali moi wujkowie (moi rodzice wtedy radzili sobie finansowo ok, ale nie tak, żeby mnie utrzymać na dziennych studiach w dużym mieście), bez mówienia o tym, że to jakaś pożyczka. Była po prostu składka co miesiąc na mnie i wydawało mi się to normalne skoro ich stać. Dopiero później zauważyłam, że to tak zwykle nie wygląda w rodzinach.
Mój tata ma zupełnie inaczej. Jego siostry odwiedzają ich raz do roku, z bratem nie utrzymuje kontaktu nawet sporadycznego od lat i nie ma takiej potrzeby.
gość gość 21.03.18, 13:45

(0 - 0)
0%
...
gość gość 21.03.18, 14:56

12